takie pudełko jeszcze nam się nie trafiło!
poza tym wszystko dobrze. studio armad'illo (mamy wreszcie nazwę!) działa pełną parą. w zeszłą środę było oficjalne otwarcie, tort, szampany i grube ryby. mam nadzieję, że w miarę szybko podbijemy mediolan. ole!
środa, 16 listopada 2011
środa, 2 listopada 2011
caminata popular
poniedziałek i wtorek w parku narodowym Val Grande, który szybko staje się naszym ulubionym miejscem w okolicy, ale też chyba jednym z ulubionych w ogóle. dwie spore wycieczki, z czego pierwsza w śniegu po kolana. dwa prawie-zdobyte szczyty. jeden atak paniki na przełęczy (mam coraz gorszy lęk wysokości niestety, w tatry już chyba nie będę mogła iść). na pewno wrócimy wiosną, jeszcze sporo szlaków do przejścia.
środa, 19 października 2011
piątek, 14 października 2011
środa, 12 października 2011
październik.
no więc najnowsze wiadomości są takie, że lato nie chce się skończyć. to znaczy wieczorami jest juz chłodno, a w niedzielę nawet odpaliliśmy kominek pierwszy raz tej jesieni, ale.. 27 stopni w ciągu dnia? błękitne niebo? szaleństwo!
picie wina nad jeziorem niestety się skończyło, bo dwa tygodnie temu nasi znajomi od picia wyprowadzili się bezpowrotnie do amsterdamu. nowych znajomych jeszcze nie znaleźliśmy. przynajmniej dzięki temu sporo nadgoniłam z robotą..
jako niepijący, ostatni weekend spędziliśmy aktywnie, w parku narodowym Valgrande. godzina samochodem od Angery, trochę wspinania się, i można podziwiać takie widoki:
tak, to na horyzoncie to Apeniny. jakieś 200 km od nas. cool, huh?
wtorek, 4 października 2011
środa, 7 września 2011
witaj jezioro
no i kolejny sezon nad jeziorem zaczyna się. jędrek co prawda z jakiegoś powodu zaczyna go w oslo, ale zaraz się poprawi, mam nadzieję. na razie gorąco, choć pod nogami coraz więcej kasztanów a jaszczurki w ogrodzie robią się niemrawe. wszyscy w wiosce są w fazie "to ostatnie dni lata!"; codziennie chodzimy się kapać, a o zachodzie słońca popijamy wino i spoglądamy na chmury. średnio to wpływa na moją wydajność, niestety (pod koniec września muszę złożyć moje pierwsze prawdziwe rysownicze zlecenie, aj!). na razie pracuję (ekhm) w domu - w mediolanie czeka świeżo pomalowane i częściowo umeblowane studio, ale oficjalnie inaugurujemy w przyszłym tygodniu, kiedy cała ekipa stawi się w mieście. jest nas dziewięcioro, i nadal nie mamy nazwy. forza illustratori!
z nowości ogrodniczych: pod naszą nieobecność krzaki pomidorowe wyrosły ogromne, i wydały jadalne owoce, więc super. niemal wszystko inne uschło. jako tako trzymają się ogórki i papryka, ale nie wyrosło na nich jeszcze nic co nadaje się do jedzenia. tak czy inaczej, pierwsze ogrodnicze koty za płoty.
over&out! miłego dnia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



