W godzinach pracy zajmuję się oceną stanu roślin uprawnych w całej Europie.
Ocena musi być ilościowa; prognozuję, ile ton z hektara zbiorą w tym roku różne nacje.
Nie ukrywajmy jednak... To, co interesuje mniesto razy bardziej, to w ile pomidorów i cukinii (m.in) obrodzą moje własne uprawy :) I muszę przyznać, że ten rok zapowiada się nienajgorzej.
tegoroczny ogród warzywny bije wszelkie rekordy! cukinia, ogórki, papryka, groszek, pomidory - wszystko rośnie jak głupie.
dziś zebraliśmy pierwsze plony, czyli kwiaty cukinii. zjedzone na kolację - nadziewane ricottą, kozim serem i ziołami i usmażone na oliwie. teraz pozostaje czekać aż dojrzeją warzywa.
aaak! zapomniałabym!! od soboty mamy nad jeziorem nowego współlokatora. to była miłość od pierwszego wejrzenia. był trochę przykurzony, kosztował 5 euro i nie mogliśmy się oprzeć jego subtelnemu urokowi.
(na tym samym targu był też dorodny wypchany lis - lub też, jak głosiła etykietka, "volpe imbalsamata" - ale kosztował 40 euro. phi! za taką cenę moglibyśmy mieć 8 porcelanowych psów).