niedziela, 13 lutego 2011

in with the new


Na Niezidentyfikowanej Roślinie Ogrodowej nr 1 pojawiły się pączki. Czas na pierwsze pre-wiosenne porządki.


Jędrek już czyta poradnik działkowca.

środa, 2 lutego 2011

jeszcze jeden nudny post w którym pisze o tym jak to pilam dzis kawe i bylo fajnie


jak się spędza trzy godziny dziennie w pociągu, a osiem w pracowni na północy mediolanu, można zapomnieć o tym jak fajna bywa własna dzielnia. dziś rano nie pojechałam na zajęcia z filmu (które i tak są ściemnione, po prostu ogladamy filmy przez 6 godzin. wszystkie z włoskim dubbingiem oczywiście. kto by chciał usłyszeć, jak młody  Ewan McGregor mówi: "Scegliete la vita, scegliete un lavoro, scegliete una carriera, scegliete la famiglia, scegliete un maxitelevisore del cazzo, scegliete lavatrici, macchine, lettori cd e apriscatole elettrici. (...) Io ho scelto di non scegliere la vita, ho scelto qualcos'altro, le ragioni? Non ci sono ragioni, chi ha bisogno di ragioni quando ha l'eroina?",  co to ma byc w ogóle?); zamiast tego  wybrałam sie nad kawe nad jezioro, i spacer, i było po prostu pieknie.


tylko żeby już było ciepło! wiosno nadchodź! jesteśmy gotowi. 

ps. a! zapomniałabym! dzień jest naprawdę ciepły - zobaczyłam dziś pierwsza jaszczurkę w tym roku. gdzie się właściwie podziewają jaszczurki zimą? ktoś wie?

poniedziałek, 31 stycznia 2011

a dzisiaj w szkole


jak wywrzeć piorunujące wrażenie na dwudziestce włochów:

  
żeby było jasne - wszyscy byli zachwyceni! a kotlety smażył wczoraj jedrek.

niedziela, 30 stycznia 2011

wiecej sztuki!


Tym razem było naprawdę kulturalnie - w czwartek wycieczka do otwartego niedawno Museo del Novecento na Piazza Duomo. Z zewnątrz faszystowska architektura lat 30-tych, a wewnątrz, jak na Włochy, niezłe bajery - przeszklona spiralna klatka schodowa, podświetlane szafki na bagaże, no i włoska sztuka XX wieku. Ludzie się śmieją, że to biedna wersja  guggenheima, ale wszyscy sa zgodni, ze klimat polityczny na wiecej i tak nie pozwala. Więc nie narzekamy tylko zwiedzamy. 

Kolekcja jest naprawdę spoko (nawet jesli nie wskazują na to miny zwiedzających), ale najfajniejsze są różne przeszklenia przez które można ogladac miasto dookoła. Naprawdę dobrze pomyślane ("no po prostu jak nie we Włoszech!", emocjonował sie Giacomo, nasz prof od semiotyki), i Mediolan z góry jakiś taki ładny. Plus do końca lutego zwiedzanie za darmo!

 
A wieczorem tego samego dnia koncert Godspeed You! Black Emperor. Mimo ponurej nazwy grają pięknie i chcę więcej.

wtorek, 25 stycznia 2011

sztuka i jezioro

Ponieważ niektórzy domagają się mniej nart, a więcej kultury i sztuki na blogu, sfotografowalam dziś dwie (i chyba jedyne) galerie w naszej wiosce. Obydwie na naszej ulicy.   

Jest więc opcja sacrum (icone! viae curcis! dipinto a mano "tipo affresco!"):



...i opcja profanum (tu pod obrazami nie ma komentarzy odautorskich, jest za to spora dawka psychodelii):




Sama nie wiem, która jest bardziej niepokojąca.

A na koniec biurko prawdziwego Twórcy:

 
Bystre oczy dostrzegą:  udaną kopię vermeera, kolekcję biletow miesięcznych na lombardzkie pociągi regionalne, but narciarski lewy, i wiele innych ciekawych przedmiotów.
 

niedziela, 23 stycznia 2011

spokój


wczoraj znowu narty, znowu w val d'aosta - tym razem champoluc. cala dolina jest po prostu przepiękna - trzeba się tam kiedyś wybrać na wędrówkę. 
a dziś spokojna, ponarciarska niedziela - macchiato nad jeziorem, garnek zupy z pieczonych bakłażanów i makaron z radicchio.
wykonujemy prace fizyczne (jędrek porąbał stos drewna do kominka) i umysłowe (kończę tłumaczenie, więc praca na akord dziś, bo w tygodniu nie mam kiedy).
przydałoby się tylko trochę jogi zeby rozluźnić zesztywniałe od wczorajszego wysiłku mięśnie.