sobota, 12 marca 2011

psy przebrane za psy

w zeszłą niedzielę wybraliśmy się na małą wycieczkę... na drugą stronę jeziora. przy okazji jędrek PIERWSZY RAZ W ŻYCIU płynął statkiem po lago maggiore. niesamowite ale prawdziwe.


Wysiedlismy w Intrze, wypiliśmy obowiązkową kawę, i mieliśmy ruszać dalej, ale...
mieszkańcy Intry wydali się nam cokolwiek ekscentryczni, i postanowiliśmy zostać.
Tak! Trafiliśmy w sam środek prowincjonalnego karnawału. Wsrod naszych faworytow: 
mały chłopiec z klasą, para dalmatyńczykow,

i garibaldi na konio-rowerze (ktory swoją drogą trzeba bedzie kiedys zbudowac).

Tak się bawi lago maggiore!


sobota, 5 marca 2011

włoski supermarket

a w nim moje ulubione opakowania. tak, mam ulubione opakowania, so what!
dzis stylowe pomidory casar:


 
 ciąg dalszy nastapi.

piątek, 25 lutego 2011

Ah ah ah ah / Ih ih ih ih

odkąd zapisałam się do lokalnej biblioteki, uczę się włoskiego z komiksów. dokonałam w związku z tym szokujacego odkrycia...




















wlosi smieją się odwrotnie niż reszta świata!!
najpierw myślałam, że to licentia poetica jednego autora, ale dalsze badania potwierdziły: po włosku śmiejemy się "AH AH", a nie "HA HA".

środa, 23 lutego 2011

mixtape z jeziora

Si! Zrobiłam nową składankę!


























Żeby ściągnąć, klikajcie tu. Miłego słuchania!

01. RTP - All That's Left (RAC mix)
02. Gorillaz - Revolving Doors
03. Sufjan Stevens - Vesuvius
04. Alex Winston - Locomotive (Jaybirdremix)
05. The National - Sorrow
06. Lykke Li - I Follow Rivers
07. Dodos - Black Night
08. The Decemberists - Rox In The Box
09. Icona Pop - Still Don't Know
10. Walk The Moon - Anna Sun

niedziela, 20 lutego 2011

saga rodu Lucini

W tym tygodniu odwiedzilismy ze szkołą jedną z najstarszych drukarni w Mediolanie. Założył ją pan Lucini-pradziad, my poznaliśmy Lucini-wnuka. 80-letni pan L śmigał pomiędzy maszynami - tu CMYK, tu plotter wart 40 tysiecy euro - i tłumaczył, jak przygotować ilustracje do druku i jak wyciągać zadrukowany papier z podajnika, żeby nie pobrudzić się farbą drukarską (trudne!).













A potem pokazał nam książki produkowane w Tipografia Lucini - katalogi wystaw, książki-rzeźby, książki-przedmioty, książki do słuchania, prototypy Bruna Munari, który często drukował u panów Lucini... Patrzylismy i słuchaliśmy zafascynowani.












Wyszlismy lekko oszołomieni, dźwigając czterokilowe albumy o historii mediolanu które dostaliśmy w prezencie. Niesamowity dzień.



poniedziałek, 14 lutego 2011

brrr!

Dziś nad jeziorem mgła i mrok, i tak już chyba będzie do końca tygodnia - spójrzcie na webcam! Ale w zeszły weekend byliśmy tu:

 Z Marysią:

I jej bratem Krzysiem. Oboje jeżdżą jak szatany. Może dlatego, że na śniadanie jedzą owsiankę.  W każdym razie było bardzo świetnie. Chodziliśmy na kawę osiemset razy dziennie i  wywoływaliśmy ducha stuletniej Kwintylii. Takie atrakcje tylko w Sestriere.