niedziela, 16 stycznia 2011
sobota w gressoney
od tygodnia, niemal 24 godziny na dobę, lombardię spowija gęsta mgła, więc wczoraj uciekliśmy na 3000 metrów żeby zaznać trochę słońca... było warto. niech żyje Monte Rosa (o świcie naprawdę Rosa, coś niesamowitego) i jej południowe, miłe narciarzom stoki!
sobota, 8 stycznia 2011
zima i niezima
Ładna zima? Trwała niestety tylko jeden dzień, i to jeszcze przed świętami. Kiedy we wtorek wylądowaliśmy na Malpensie, było ponuro i deszczowo, a w domu było niecałe 14 stopni. Na szczęście po 4 dniach grzania dobiliśmy do 18, więc jest wporzo.
6 grudnia mogliśmy za to obserwować zwyczaje tubylców - nad jeziorem rozpalili wielkie ognisko. Niestety nie udało nam się ustalić dlaczego. Mieliśmy nadzieję, że może będą skakać przez ogień albo chodzić po rozżarzonych węglach, ale ostatecznie postali kilkanaście minut i rozeszli się do domów jeść wielbłądy z ciasta, które tego dnia sprzedawała każda cukiernia. Phi!
niedziela, 19 grudnia 2010
Być na czasie
Posty postami, ale nie zaszkodzi, abyście niezależnie od naszych wpisów wiedzieli, co się dzieje nad Jeziorem. Dlatego też od dziś, w "Oku na jezioro", możecie 12h na dobę podglądać, jak wygląda nasze jezioro. Na przykład dziś, już nie tak pięknie świeci słońce, jak wczoraj...
środa, 15 grudnia 2010
no niech go licho!
po wczorajszym feralnym głosowaniu zdesperowani mieszkańcy Lombardii demonstrują bezpośrednio na torach kolejowych na trasie lago maggiore - mediolan. jechalam do szkoły dwie i poł godziny.
berlusconi!! ustąpże wreszcie! choćby przez wzgląd na punktualnośc pociągów regionalnych.
berlusconi!! ustąpże wreszcie! choćby przez wzgląd na punktualnośc pociągów regionalnych.
poniedziałek, 13 grudnia 2010
jet-setting
Korzystajac z paru wolnych dni oraz z tego, ze moje zapalenie oskrzeli chwilowo ucichlo (by dac czadu ze zdwojona sila kilka dni pozniej), wybralismy sie w odwiedziny do Marysi, do Padwy. Z radoscia skonstatowalismy, ze pogoda w Veneto jest zimą jeszcze gorsza niż w Lombardii. We mgle (dodajacej miastu tajemniczego uroku) i deszczu (hm) łazilismy po ulicach i podziwialismy place i bazyliki. Dodawaliśmy sobie animuszu Spritzem (to jedna z tych rzeczy Made in Italy ktorej sława nalezy sie znacznie bardziej niz jakims okropnym dzinsom armani. Niech zyje spritz!). No i zalapalismy sie na jedno z najlepszych dań roku 2010, czyli risotto z dynią autorstwa Marysi. Wrócimy na pewno, bo a. chcemy jeszcze przyjrzec sie Padwie przy dobrej pogodzie, b. przegapilismy freski Giotta (!!), c. musimy koniecznie powtorzyc Polski Wieczor Tematyczny napedzany winem z kranu z pobliskiej cantiny. Dzieki M!!
niedziela, 5 grudnia 2010
czwartek, 2 grudnia 2010
roboty
W ostatni weekend przeprowadziliśmy w mieszkaniu kolejny etap robót konserwatorsko-naprawczych. Tym razem Akcja Przedpokój. Najpierw - precz z grubą warstwą pajęczyn, i z posępną Ścianą Gwoździ zostawioną przez poprzednią lokatorkę. Potem malowanie.
To korytarz przed (przy czym jakos atrakcyjnie wyszedl na tym zdjęciu, w rzeczywistości był znacznie bardziej ponury i żółty):
W trakcie:
(zapomnialam, że szarozielony będzie gryzł się ze wściekle niebieskimi drzwiami, ale pal sześć. I tak jest lepiej)

I po:
(gustowna mapa okolic prosto od Touring Club Italia, rocznik '50 coś)

(na honorowym miejscu - zegar PKP)
Finito! Przyjemnie zyskać kolejny kawałek własnej przestrzeni.
To korytarz przed (przy czym jakos atrakcyjnie wyszedl na tym zdjęciu, w rzeczywistości był znacznie bardziej ponury i żółty):
(zapomnialam, że szarozielony będzie gryzł się ze wściekle niebieskimi drzwiami, ale pal sześć. I tak jest lepiej)
(gustowna mapa okolic prosto od Touring Club Italia, rocznik '50 coś)
Subskrybuj:
Posty (Atom)